Archiwa tagu: [pl] Sadat wyrzuca Sowietów

Kulminacja Napięć na Bliskim Wschodzie

Kulminacja Napięć na Bliskim Wschodzie

#1. Kulminacja Napięć na Bliskim Wschodzie

Faza: Początek Wojny
Strona: neutralna
Wartość punktowa: brak
Jednorazowa: nie

Liczba państw ogółem: 10
Liczba państw strategicznych: 6
Liczba sąsiadów ZSRR: 0
Liczba sąsiadów USA: 0

Uwagi ogólne

Bliski Wschód niemal zawsze mniej lub bardziej sprzyja Sowietom w walce z Amerykanami. Dzieje się tak z trzech powodów:

  1. Wydarzenia. Proporcja amerykańskich i radzieckich wydarzeń bliskowschodnich wyraźnie faworyzuje ZSRR.
  2. Bliskość ZSRR. Bardzo trudno jest usunąć ZSRR z Bliskiego Wschodu odcinając jednocześnie powrót, ponieważ ZSRR ma zawsze dojście do Iranu przez Afganistan.
  3. Restrykcje DEFCON. Aby przewracać Bliski Wschód, wymagany jest DEFCON równy 3 lub więcej, co zwykle oznacza, że ZSRR może przeprowadzić swój jedyny przewrót w turze w państwie strategicznym właśnie na Bliskim Wschodzie, a USA nie może odpowiedzieć przewrotem nawet w państwie niestrategicznym w tym samym regionie.

Aby zjawisko to nie wypaczyło całej rozgrywki, punktacja Bliskiego Wschodu jest dość specyficzna: region jest jednym z najdroższych na mapie, jeśli chodzi o wartość obecności, zarazem ma najniższą różnicę między dominacją a obecnością i drugą najniższą różnicę (po Ameryce Południowej) między kontrolą a dominacją.

Geografia

Bliski Wschód to jedyny region, w którym państw strategicznych jest więcej niż niestrategicznych. Ponieważ zarazem skontrolowanie go jest dość kosztowne w porównaniu z nagrodą (łączna stabilność państw strategicznych to 16, podczas gdy kontrola daje prawdopodobnie 10 PZ: 6 za państwa + 7 za kontrolę – 3 za obecność przeciwnika), paradoksalnie to niestrategiczne państwa, zapewniające dominację, stają się nagle istotne.

Dodatkowo niektóre państwa są ważne ze względu na ich sąsiedztwa. Można tu wyróżnić:

  • Iran jako jedyny łącznik między Bliskim Wschodem a Azją. Punkty wpływów w Iranie są szczególnie istotne dla USA, które mogą mieć duże trudności ze zdobyciem wpływów w zachodniej Azji inną drogą.
  • Jordania jako jedyny łącznik zachodniej części regionu ze wschodnią.
  • Izrael jako jedyny łącznik południowego zachodu regionu (Egipt, Libia) z resztą.

Trochę mniej istotne są sąsiedztwa Egiptu i Libii z Afryką, a zupełnie nieistotny jest dostęp, jaki Syria daje do Europy (ale istotne dla USA bywa połączenie w drugą stronę: że to z Turcji przez Syrię właśnie wiedzie jedyna niekiedy droga na Bliski Wschód).

Warto też zapamiętać, że Syria i Irak nie tylko nie sąsiadują ze sobą, ale nawet nie mają wspólnego sąsiada (wynika to zapewne z tego, że dla lepszej grywalności twórcy gry postanowili usunąć sąsiedztwa nawet tam, gdzie geograficznie występują, jeśli między państwami panują spore animozje i wpływy w jednym nie ułatwiały zdobywania wpływów w drugim w praktyce).

Początek Wojny

Przy grze na fory USA ma na Bliskim Wschodzie obecność (3/0 w Iranie), co pozwala zagrać Kulminację Napięć na Bliskim Wschodzie jako wydarzenie dekady w pierwszej turze i zarobić prawie pewne 4 PZ. Na marginesie: ze względu na zatrzęsienie wydarzeń zmieniających status Bliskiego Wschodu w każdej fazie gry to jest właściwie jedyny sensowny moment na granie tej kulminacji jako wydarzenia dekady (w odróżnieniu np. od Azji, która często jest tak zabetonowana, że można dość bezpiecznie ją grać, nie tracąc rundy akcji). Jedyną sowiecką obroną przed tymi PZ jest Nasser.

(Teoretycznie obroną jest też Destalinizacja, ale jeśli ZSRR zagra to jako wydarzenie dekady w pierwszej turze i jeszcze wykorzysta do obrony Bliskiego Wschodu, to spokojnie można założyć, że było to warte 4 PZ, o ile USA przeżyje Początek Wojny).

Przy normalnej rozgrywce to są właściwie na długo jedyne PZ, na jakie USA może liczyć przy okazji punktowania Bliskiego Wschodu. Podstawowym celem USA nie powinno być wygranie ani nawet wyrównanie Bliskiego Wschodu, tylko utrzymanie obecności, albo przynajmniej dostępu. Priorytetami są:

  1. Obecność na Bliskim Wschodzie. Najlepiej temu celowi służy Liban, ponieważ jest tani, odporny na antyamerykańskie wydarzenia aż do Schyłku Wojny i daje modyfikator do Wojny arabsko-izraelskiej. Nie warto jednak bazować na samym Libanie, ponieważ może stać się celem przewrotu (np. za pomocą Duck and Cover, co uniemożliwi kontrę).
  2. Obecność w Iranie, jako punkt wyjściowy do eksploracji Azji. Przy grze bez forów może być to trudne do osiągnięcia, ale rzadko dziś się tak gra.
  3. Egipt lub Jordania. Oba państwa mają plusy i minusy. Egipt może paść łupem Nassera, ale zanim to się stanie, daje dostęp do Libii przed ZSRR, z kolei Jordania jest niestrategiczna, ale umożliwia dojście do Iranu przez Irak, gdyby ZSRR przewrócił zniżając DEFCON do 2 lub wyjątkowo szczęśliwie, uzyskując np. 0/5 w Iranie. Warto zauważyć, że przy 0/5 przewracanie z powrotem nie ma sensu, bo szansa na złamanie kontroli jest bardzo mała, za to wejście za dopłatą na 1/5 już umożliwia eksplorację Azji.

ZSRR, jeśli nie ma jakiegoś wyjątkowego pecha w kartach, powinien skutecznie zająć USA w pozostałych regionach tak, żeby Amerykanom udało się osiągnąć najwyżej część powyższych celów. Zajęcie Syrii (a jeśli Amerykanie pozwolą przy DEFCON=2, to również Libanu) powinno zapewnić obecność na Bliskim Wschodzie prawie na zawsze, ale i walka o dominację nie powinna być zbyt trudna. Pomijając opisane wcześniej zagranie punktowania na wydarzenie dekady można przyjąć, że w Początku Wojny wynik kulminacji niższy niż 3 PZ dla ZSRR to moralne zwycięstwo USA.

Jeśli się da, lepiej dla ZSRR jest osiągnąć dominację bez korzystania z usług Nassera (optymalnie po wygranej wojnie izraelsko-arabskiej po prostu wejść do Egiptu i Libii), ponieważ ZSRR woli, żeby Sadat był zagrany przed Nasserem, a nie odwrotnie.

Apogeum Wojny

Wydarzenia zaczynają sprzyjać USA, jeśli chodzi o zdobywanie wpływów w regionie, jednak obecność Rewolucji Muzułmańskiej w talii powstrzymuje zwykle Amerykanów przed zbyt zdecydowanym korzystaniem z tego faktu. Brak radzieckiej dominacji to na ogół wystarczający powód, żeby zająć się innymi regionami.

ZSRR z kolei może w miarę swobodnie inwestować punkty prawie wszędzie poza Egiptem i ma dobry powód, żeby to robić: OPEC, czyli de facto dodatkowa kulminacja bliskowschodnia, ale dająca punkty tylko Sowietom. Minusem tego rozwiązania jest tylko fakt, że punkty zainwestowane na Bliskim Wschodzie nie mogą być zainwestowane w innych, na ogół pilniejszych regionach.

Dyplomacja Wahadłowa bardziej irytuje niż realnie szkodzi. W rzadkich sytuacjach może decydować o braku dominacji ZSRR, w jeszcze rzadszych o dominacji USA lub nawet braku obecności ZSRR.

Schyłek Wojny

Rewolucja Muzułmańska i OPEC nadal są groźne, ale tym razem powstrzymywalne odpowiednio przez Sprzedaż AWACS Saudyjczykom i Ropę na Morzu Północnym. Reszta bliskowschodnich wydarzeń raczej sprzyja ZSRR w walce o wpływy, natomiast jeśli chodzi o punkty operacyjne, to rzadko kiedy okazują się one wystarczająco mało efektywne w innych regionach, żeby opłacało się inwestować w Bliski Wschód. Najważniejsza rzecz, o której warto pamiętać, to to, że Bliski Wschód bez nadmiarowej kontroli ZSRR w ważnych państwach ma tendencję do podatności na utratę sowieckiej obecności w ostatnim zagraniu USA przed punktacją końcową (zwłaszcza jeśli jest nim Głos Ameryki).

Jeśli uważasz treści na tym blogu za wartościowe, wyślij donację na adres bitcoin: 1LTicKy5ww4tAQwLqRDHxbpKHBQ9QvcK72
If you consider this blog's content valuable, please send some Bitcoins to: 1LTicKy5ww4tAQwLqRDHxbpKHBQ9QvcK72

Plan Pięcioletni

Plan Pięcioletni

#5. Plan Pięcioletni

Faza: Początek Wojny
Strona: USA
Wartość punktowa: 3 PO
Jednorazowa: nie

Uwagi ogólne

Plan Pięcioletni to jedna z najciekawszych kart w grze. Zależnie od aktualnej sytuacji i szczęścia (a także doświadczenia) graczy, może zarówno przesądzić o zwycięstwie USA w grze, jak i uratować skórę ZSRR w trudnym regionie. Dzieje się tak dlatego, że jest to jedna z niewielu kart w grze (obok np. Aldricha Amesa i Żelaznej Damy), których wydarzenie może być korzystne dla strony przeciwnej.

Z punktu widzenia USA

Po pierwsze i najważniejsze – należy być bardzo ostrożnym z graniem „Planu Pięcioletniego” na wydarzenie, jeśli poziom DEFCON jest równy 2, a przeciwnik może mieć kartę „Kampanię „Duck and Cover”” albo „Sowieci strącają KAL-007″ – gdyż oznacza to porażkę przez DEFCON.

Co więcej, zwłaszcza w Początku USA zazwyczaj bardzo potrzebują punktów operacyjnych, tak że rezygnacja z 3 PO musi być uzasadniona bardzo konkretną korzyścią.

Takim uzasadnieniem może być:

a) chęć skrócenia ręki ZSRR, przez co np. staje się niemożliwe zatrzymanie karty do kolejnej tury (słabsze, jeśli ZSRR ma Chiny)

To zagranie jest oczywiście szczególnie efektywne, jeśli przeciwnik ma na ręku kartę DEFCON Suicide, której nie może wystrzelić w kosmos. W szczególnych przypadkach już w 1 rundzie np. 3 tury może to przesądzić o porażce ZSRR. Wystarczy, że USA (mając na ręku Chiny) obniży DEFCON do 2 w fazie wydarzenia dekady (poprzez np. „Kampanię „Duck and Cover””), po czym w AR1 zagra „Plan Pięcioletni”. ZSRR ma wtedy zazwyczaj na ręku 6 kart, tak więc o ile tylko USA bardzo pechowo nie wylosuje akurat karty „Utworzenie CIA”, ZSRR przegra. O ile w fazie Apogeum pojawiają się już karty mogące ZSRR uratować („Atomowe Okręty Podwodne”, „Rewolucja Kulturalna”, czy też nawet „Niedźwiedź w Potrzasku” – można tę kartę samemu na siebie zagrać, unikając przez to obowiązku grania karty w ostatniej rundzie), o tyle w Początku takich możliwości po prostu nie ma. Dlatego też, o ile „Utworzenie CIA” albo chociaż „Plan Pięcioletni” jeszcze się nie pojawiły, radzę unikać grania Chin w 2 turze – a i w 1 turze bywa to problematyczne.

b) chęć wyłuskania z sowieckiej ręki i odrzucenia szczególnie nieprzyjemnej karty ZSRR lub neutralnej

Tutaj powody są raczej jasne – bolesna kulminacja lub szczególnie szkodliwe wydarzenie przeciwnika w rodzaju „Rewolucji Muzułmańskiej” może usprawiedliwić poświęcenie 3 PO na rzecz szansy na uniknięcie w/w problemu. Przy czym oczywiście im przeciwnik ma mniej kart, tym większa szansa, że uda się odrzucić akurat tę upatrzoną, więc warto przeciągać turę możliwie długo. Jeśli się da, tworząc zagrożenia w innych regionach, jeśli nie (bo przeciwnik ma „Kulminację napięć w Europie” i ma tam kontrolę), chociażby umieszczając PW za dopłatą w kontrolowanych przez przeciwnika europejskich państwach strategicznych, czy też starając się wyrównać liczbę kontrolowanych państw. A jak już przeciwnik także wyda cały swój majątek na kontrolę wszystkich państw strategicznych z zapasem (niektórych zapewne i na +2), oraz na zajęcie tych dodatkowych dwóch państw w sumie, to wyrzucamy mu Planem kulminację – i mamy czasem nawet i 7 tur na zwycięstwo na reszcie mapy, nawet jeśli tej Europy odzyskać się nie uda.

c) chęć wywołania szczególnie korzystnego wydarzenia USA

Tylko bardzo zdesperowany gracz ZSRR zagra karty „Głos Ameryki” albo „Niedźwiedź w Potrzasku”. W przeciwnym razie, albo wystrzeli je w kosmos w danej turze, albo postara się to zrobić w kolejnej. Gracz USA bardzo chciałby te wydarzenia wywołać. Najchętniej w ostatniej rundzie tury, co, miłym zbiegiem okoliczności, jest też czasem, gdzie są na to największe szanse. Tak że jeśli gracz USA wie, że przeciwnik ma jakąś szczególnie korzystną kartę USA, najlepiej jest przez całą turę wywierać silny nacisk, nie dając czasu na wystrzelenie jej w kosmos, a na koniec tury zagrać „Plan Pięcioletni” i wywołać te wydarzenie i tak.

Dużą różnicą w porównaniu do punktu ‚b’ jest to, że gracz ZSRR nie będzie już się musiał kłopotać pozbyciem się nieprzyjemnej karty USA,. Jasne, że niewielka to pociecha, jeśli „Głos Ameryki” usunął właśnie wszystkie ślady Destalinizacji z Ameryki Południowej, ale jednak ZSRR ma teraz jedną rundę więcej na poradzenie sobie z tym i innymi problemami. Tę rundę, której nie musiał przeznaczać na wystrzeliwanie „Głosu” w kosmos. Dlatego też tę taktykę radzę stosować rzadko i tylko w bardzo szczególnych przypadkach.

 

Z punktu widzenia ZSRR

„Plan Pięcioletni” jest zazwyczaj fantastycznym wydarzeniem. Przede wszystkim dlatego, że pozwala za darmo pozbyć się nieopłacalnej kulminacji – wystarczy zagrać „Plan” w ostatniej rundzie, o ile graczowi ZSRR została na ręku wówczas dokładnie jedna karta – właśnie ta kulminacja.

Innym przykładem, gdzie warto zagrać „Plan”, jest sytuacja, gdy trzeba zagrać jakieś tanie, a nieprzyjemne wydarzenie USA, jak Sadat, albo (zwłaszcza) „Powołanie OPA”. Wówczas do naprawy spowodowanych przez te karty szkód ZSRR ma do dyspozycji aż 3 PO, zamiast 1 PO. Analogicznie można też pozbyć się mało użytecznego, taniego (1 PO) wydarzenia neutralnego – najprawdopodobniej zamiast niego dostaniemy albo lepsze wydarzenie własne lub neutralne, albo takie wydarzenie przeciwnika, które lepiej samemu mieć na ręku.

W oczekiwaniu na któryś z powyższych szczęśliwych scenariuszy gracze niekiedy celowo zostawiają sobie „Plan” na kolejne tury, ale wiąże się z tym poważne ryzyko. Konkretnie, jeśli do ręki dojdzie karta DEFCON Suicide, albo jeszcze dodatkowo kilka po prostu wrednych wydarzeń przeciwnika, „Plan” jest kolejną kartą, która może je wywołać. W krańcowych przypadkach może się okazać, że trzeba wystrzelić nasz wspaniały „Plan” w kosmos, żeby móc zatrzymać „Utworzenie CIA” do kolejnej tury. A że Murphy zawsze czuwa, radzę zagrać „Plan” w tej turze, w której się go dostało, chyba że w stosie kart do dobrania czyha jakaś naprawdę wredna kulminacja.

 

Jeśli uważasz treści na tym blogu za wartościowe, wyślij donację na adres bitcoin: 1LTicKy5ww4tAQwLqRDHxbpKHBQ9QvcK72
If you consider this blog's content valuable, please send some Bitcoins to: 1LTicKy5ww4tAQwLqRDHxbpKHBQ9QvcK72

Tunezja

Region: Afryka
Strategiczne: Nie
Poziom stabilności: 2
Sąsiedztwa: Algieria, Libia
Wydarzenia bezpośrednio dotyczące państwa: brak

W Zimnej Wojnie jest wiele ważnych, kluczowych państw, o które nawet mniej doświadczeni gracze będą zażarcie walczyć. Państw strategicznych, których wartość jest oczywista. Państw niestrategicznych, jak śródziemnomorskie „dwójki”, których wielkie znaczenie również szybko staje się jasne. Ja natomiast chciałbym zacząć moją „twórczość” na tym blogu, od czegoś skromniejszego. Od państwa, które kiedyś uważałem za niemal pozbawione znaczenia. Które dopiero niedawno nauczyłem się cenić. Od Tunezji.

Z punktu widzenia USA:

Tunezja jest ważna z trzech powodów:

  • jako sąsiad Libii

W wielu grach, jakkolwiek ZSRR przeważa we wschodniej części Bliskiego Wschodu, gracz USA zdołał jednak opanować Libię i (gdy Sadat przepędzi Nassera) Egipt. Niestety, gracz ZSRR ma na taką sytuację jedną uniwersalną, znakomitą odpowiedź – Rewolucję Muzułmańską. Każdy gracz USA, którego pozycję na Bliskim Wschodzie zdruzgotało kiedyś to wydarzenie Rewolucja Muzułmańska, pamięta z pewnością, jak paskudne to uczucie nie tylko stracić np. Egipt i Libię, ale też nie móc do nich wrócić, zanim zajmą je Sowieci. Chociaż do Libii, żeby uniknąć kontroli przeciwnika w całym regionie. Dlatego właśnie, już od 4-5 tury warto rozważyć włożenie do Tunezji chociaż 1 PW, żeby zapewnić sobie trudno usuwalny dostęp do Libii.

  • jako sąsiad Algierii

Jeśli Algierię kontroluje inny gracz, niż Francję, będzie ona zawsze wdzięcznym celem do zmian sojuszu. Niekoniecznie jako pierwszy wybór, bo często obaj gracze mają punkty wpływu we Francji, ale czasami zmiana sojuszu w innym miejscu uda się nadspodziewanie dobrze i zostanie jeszcze rzut lub dwa do wykonania. Wtedy przyda się takie miłe, strategiczne państwo z dobrymi modyfikatorami. Modyfikatorami, które mogą być jeszcze lepsze, jeśli się kontroluje Tunezję, która jest dzięki temu całkiem przydatna do usunięcia wpływów przeciwnika z Algierii (albo do obrony własnych).

  • jako państwo niestrategiczne w Afryce

Czyli po prostu do umożliwienia zdobycia dominacji, lub utrudnienia jej przeciwnikowi. To może się wydawać banalne, bo przecież każde państwo niestrategiczne do tego się nadaje, nawet te o stabilności 1. Rzecz w tym, że jedynki strasznie łatwo przewrócić. Jasne, można zająć dwie naraz – ale niestety Che może wtedy dwie naraz przewrócić. A jeśli to były np. Zimbabwe i Kamerun, uzyskać dzięki temu dostęp i/lub modyfikatory do zmian sojuszu w sąsiednich państwach strategicznych. Przewrót w Tunezji jest trudniejszy. Samo w sobie to jest niewystarczający argument, bo w takim razie jeszcze lepiej byłoby dla USA zająć Maroko (stabilność 3), ale w połączeniu z powyższymi uważam to za całkowicie wystarczające, żeby USA opłacało się (o ile nie ma nic pilniejszego) zainwestować te 2 PO w Tunezji.

Z punktu widzenia ZSRR:

Tunezja jest przede wszystkim ważna o tyle, że z powyższych powodów jest ważna dla USA. Czasem warto ją zająć, żeby odmówić USA tych korzyści, ale zazwyczaj są jednak pilniejsze sprawy. Zwłaszcza, że korzyści ZSRR są już znacznie mniejsze – państwo niestrategiczne w Afryce (do dominacji) jest zazwyczaj zapewnione z któregoś z trzech afrykańskich wydarzeń (zazwyczaj Botswana albo Afryka Płd.-Wsch.), a powrót do Libii zazwyczaj nie jest potrzebny. Dlatego moim zdaniem zazwyczaj Tunezja jest warta tych 2 PO tylko jeśli Sowieci mają ich akurat w nadmiarze, a USA kontroluje Libię i Algierię albo Francję.

English version

Jeśli uważasz treści na tym blogu za wartościowe, wyślij donację na adres bitcoin: 1LTicKy5ww4tAQwLqRDHxbpKHBQ9QvcK72
If you consider this blog's content valuable, please send some Bitcoins to: 1LTicKy5ww4tAQwLqRDHxbpKHBQ9QvcK72